|
Po bardzo udanym dla inwestorów pierwszym miesiącu wakacji, wraz z początkiem sierpnia amerykańskie i europejskie indeksy giełdowe zabarwiły się na czerwono. Wszystko wskazuje więc na to, że lipcowe wzrosty były tylko korektą i stanowiły doskonałą okazję do otwierania krótkich pozycji na rynku kapitałowym. Najmocniej spadały indeksy amerykańskie: NASDAQ100 – 5,18%, S&P500 – 4,74%, DJIA – 4,31%. Tylko nieco lepiej wypadły europejskie: DAX (-3,62%), CAC40 (-4,18%), FTSE100 (-0,62). Spadki nie ominęły tym razem także rynku surowcowego, a najlepszą okazję do zarobienia na krótkich pozycjach dała ropa typu crude (-9,23%%), ropa typu brent (-4,84%) oraz platyna (-3,09%).
Uwaga inwestorów w sierpniu skupiła się całkowicie na dwóch największych gospodarkach światowych: Stanach Zjednoczonych i Chinach. Państwo Środka „awansowało” na drugie miejsce pod względem wielkości PKB, po tym jak prześcignęło w II kwartale br. Japonię. Warto jednak zauważyć, że liczba ludności w Chinach jest ponad dziesięciokrotnie większa niż w Kraju Kwitnącej Wiśni, co sprawia, że Produkt Krajowy Brutto per capita i tak jest 10 razy mniejszy. Ponadto coraz bardziej palącym problemem w tym kraju jest bańka spekulacyjna na rynku nieruchomości – liczby mówią same za siebie – 65,4 mln mieszkań w Chinach stoi pustych. Analitycy szacują, że rynek nieruchomości stanowi około 60% chińskiego PKB. Co stanie się gdy ta nadmuchana bańka pęknie?
W sierpniu mocno rozczarowało z kolei amerykańskie PKB, którego rewizja za II kwartał była najbardziej wyczekiwaną publikacją makro w minionym miesiącu. Z początkowo podanych 2,4 proc. - po pierwszej korekcie zostało już tylko 1,6 proc. (wartość annualizowana). Stawia to pod dużym znakiem zapytania perspektywę dalszego rozwoju USA i sprawia, że widmo drugiej fali recesji ponownie zagląda inwestorom w oczy.
Sytuacja w strefie euro została w sierpniu zepchnięta na dalszy plan, chociaż opublikowane w minionym miesiącu dane makro były zaskakująco dobre, szczególnie z Niemiec (wzrost PKB o 2,2% k/k i 4,1% r/r). Wynika to z dwóch powodów: po pierwsze kryzys zadłużenia w Eurolandzie został na razie zażegnany, po drugie bardziej niepokojące są sygnały napływające zza oceanu. Chociaż Ben Bernanke zapewnia, że Stanom Zjednoczonym zdecydowanie nie grozi recesja typu W i Rezerwa Federalna nie dopuści do zgubnej dla gospodarki deflacji, inwestorzy nie śpią spokojnie. Nawet jeśli FED zdecyduje się ponownie na szeroką skalę na tzw.
„quantitative easing”
(ilościowe poluzowanie polityki monetarnej), to pozostaje pytanie czy działania te odniosą wystarczające skutki, a przede wszystkim czy będą one warte poniesionych kosztów?
Poniżej przedstawiam tabelę grupującą najważniejsze dane makro opublikowane w ostatnim miesiącu, które mają największy wpływ na kształtowanie trendów na głównych rynkach finansowych:
|
Wskaźnik makro
|
Miesiąc
|
Wartość z danego miesiąca
|
Poprzednia wartość
|
Trend
|
|
Indeks FED z Filadelfii
|
sierpień
|
-7,7
pkt.
|
5,1 pkt.
|
|
|
University of Michigan Consumer Sentiment Index – Indeks nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan
|
sierpień
|
68,9
pkt.
|
67,8
pkt.
|
|
|
CCI (Consumer Confidence Index) – Indeks zaufania konsumentów – Conference Board
|
sierpień
|
53,5 pkt.
|
51 pkt.
|
|
|
Indeks wskaźników wyprzedzających - Conference Board
|
lipiec
|
0,1% m/m
|
-0,3% m/m
|
|
|
NY Empire State Indeks
|
sierpień
|
7,
1 pkt.
|
5,08 pkt.
|
|
|
Indeks instytutu
IFO
|
sierpień
|
106,
7 pkt.
|
106,2
pkt.
|
|
|
Indeks instytutu
ZEW
|
sierpień
|
14
pkt.
|
21,2
pkt.
|
|
|
Sprzedaż detaliczna USA
|
lipiec
|
0,4
% m/m
|
-0,3
% m/m
|
|
|
Produkcja przemysłowa USA
|
lipiec
|
1
% m/m
|
-
0,1% m/m
|
|
|
Zmiana PKB USA (anualizowany) – rewizja
|
II kwartał
|
1,6%
|
3,7%
|
|
|
Bazowa stopa procentowa USA
|
sierpień
|
0,25%
|
0,25%
|
|
|
Inflacja CPI USA
|
lipiec
|
1,2% r/r
|
1,1% r/r
|
|
|
Realna stopa procentowa USA
|
lipiec
|
-0,95% r/r
|
-0,85% r/r
|
|
|
Inflacja PPI USA
|
lipiec
|
4,2% r/r
|
2,8% r/r
|
|
|
Inflacja HICP
|
lipiec
|
1,7% r/r
|
1,4% r/r
|
|
|
Inflacja PPI Strefa Euro
|
czerwiec
|
3% r/r
|
3,1% r/r
|
|
|
Stopa bezrobocia Strefa Euro
|
lipiec
|
10%
|
10%
|
|
|
Stopa bezrobocia USA
|
lipiec
|
9,5%
|
9,5%
|
|
|
Zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym USA
|
lipiec
|
-131 tys.
|
-221 tys.
|
|
|
Bilans handlu zagranicznego USA
|
czerwiec
|
-49,9 mld USD
|
-41,98 mld USD
|
|
|
Produkcja przemysłowa Strefa Euro
|
czerwiec
|
8,2% r/r
|
9,9% r/r
|
|
- trend wzrostowy
- trend spadkowy
- trend boczny
- zmiana trendu na wzrostowy
- zmiana trendu na spadkowy
Niejednoznaczne dane makro z sierpnia
Opublikowane w minionym miesiącu dane makroekonomiczne nie miały jednoznacznego wydźwięku, raz inwestorzy byli zaskakiwani pozytywnie, a raz negatywnie. Do powodów tego pierwszego zdecydowanie można zaliczyć publikacje takich amerykańskich wskaźników sentymentu, jak indeks nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan (wzrost z 67,8 do 68,9 pkt.), indeks zaufania konsumentów – Conference Board (z 51 do 53,5 pkt.), NY Empire State indeks (z 5,08 do 7,1 pkt.), indeks wskaźników wyprzedzających – Conference Board (0,1% m/m) oraz niemiecki indeks IFO (ze 106,2 do 106,7 pkt.). W ujęciu miesięcznym wzrosła także amerykańska sprzedaż detaliczna i produkcja przemysłowa, a stopa bezrobocia pozostała na niezmienionym poziomie zarówno w strefie euro, jak i w USA. Kolejny miesiąc z rzędu spadł natomiast indeks niemieckich ekonomistów – ZEW (z 21,2 do 14 pkt.). Znacząco pogorszyły się także nastroje w okręgu Filadelfia – indeks FED-u w tym stanie spadł do wartości ujemnej – 7,7 pkt. Ostatni raz poniżej zera kształtował się on w lipcu 2009r.
Cały czas nie poprawia się także sytuacja na amerykańskim rynku pracy, chociaż stopa bezrobocia w lipcu się nie zmieniła, to po raz kolejny spadło zatrudnienie w sektorze pozarolniczym – tym razem o 131 tys. Zdecydowanie in minus skorygowano także Produkt Krajowy Brutto za oceanem. Pierwszy odczyt na poziomie 2,4% zakładał co prawda spadek dynamiki PKB w porównaniu z I kwartałem br., ale nie aż tak znaczący, by należało się tym przejmować. Z kolei pierwsza korekta (czeka nas jeszcze jedna rewizja) do poziomu 1,6% annualizowanego PKB oznacza de facto wzrost w ujęciu kwartalnym o niecałe 0,4%. Niebezpiecznie zbliżamy się więc w okolice poziomu zero, a niektórzy analitycy już przewidują, że w III kwartale dynamika amerykańskiego PKB będzie ujemna. Od razu nasuwa się pytanie, czy obawy o drugie dno recesji, coraz głośniej ostatnio wyrażane, są faktycznie bezpodstawne?
„Quantitative easing”- lekarstwem czy trucizną dla gospodarki USA?
Przewodniczący amerykańskiej Rezerwy Federalnej Ben Bernanke zapewniał w piątek 27. sierpnia, podczas przemówienia po corocznym posiedzeniu komitetu FOMC w Jackson Hole, że FED nie pozostanie bierny w obliczu spadku cen grożącego deflacją, ale zaprzeczył by istniała aktualnie jakakolwiek groźba recesji z podwójnym dnem. Obecny spadek dynamiki Produktu Krajowego Brutto jest tymczasowy i już w drugiej połowie roku dynamika ta przyspieszy, a w 2011r. gospodarka amerykańska będzie się znowu prężnie rozwijać. Ryzyko deflacji pozostaje niskie, a nawet gdyby pojawiło się realne zagrożenie z tej strony, to FED ciągle ma w zanadrzu narzędzia do waliki z nią.
Warto jednak przeanalizować dokładniej to, co powiedział Bernanke. Po pierwsze zaznaczył, że jakakolwiek akcja zostanie podjęta przez FED tylko w przypadku, gdy sytuacja w USA znacząco się pogorszy. Jak zatem musi być źle by spodziewać się ruchu ze strony Rezerwy Federalnej nie wiadomo. Po drugie, odpowiadając prawie bezpośrednio na zarzuty byłego wiceprzewodniczącego FED-u Alan’a Blinder’a, oświadczył, że nie chodzi o to czy bank centralny posiada jeszcze jakiekolwiek możliwości stymulowania gospodarki i zapobiegania spadkowi inflacji, ale o to czy ich użycie będzie opłacalne. Innymi słowy, czy koszty pobudzenia gospodarki nie przewyższą osiągniętych korzyści. Tutaj nasuwa się kolejne pytanie, czy taka sytuacja już przypadkiem nie nastąpiła. Czy miliardy dolarów wydane na programy stymulacyjne i pomoc dla sektora finansowego były tego warte? Czy „quantitave easing” na pewno było właściwą metodą walki z recesją?
Jak na razie nie widać faktycznie groźby deflacji za oceanem ( w lipcu inflacja konsumencka nawet wzrosła o 0,3% m/m), ale ogromny deficyt budżetowy jest zagrożeniem jak najbardziej realnym. Problemu tego jednak FED zdaje się na razie nie zauważać, ponieważ już wykonał pierwszy krok w kierunku dalszego poluzowania polityki monetarnej. Na początku minionego miesiąca Rezerwa Federalna podjęła decyzję o reinwestowaniu przychodów z obligacji hipotecznych w obligacje skarbowe tak, aby środki z wygasających instrumentów hipotecznych, które FED nabywał w czasie kryzysu, nie zostały wycofane z rynku. Bernanke tłumaczył to zapobieganiem niepotrzebnemu zacieśnianiu polityki pieniężnej, które w przeciwnym wypadku mogłoby nastąpić. Jak na razie bank centralny przeznaczył 1,5 biliona USD na zakup obligacji skarbowych i hipotecznych, programy rządowe pochłonęły kolejne 800 mld USD – skoro te metody nie podziałały to może trzeba spróbować czegoś innego?
Tajemnica chińskiego wzrostu gospodarczego
Coraz większą uwagę inwestorów przyciągają ostatnimi czasy także Chiny. Chociaż ogłoszone za II kwartał br. dane dotyczące dynamiki PKB sprawiają, że Państwo Środka przegoniło Japonię na tym polu i stało się drugą największą gospodarką światową, to inwestorzy zaczynają się przyglądać Chinom z coraz większą dozą nieufności. Na wszelkie dane makro z tego kraju rynki reagują bardzo nerwowo starając się zawczasu zauważyć sygnały przegrzania gospodarki.
Cała potęga Państwa Środka jest zbudowana na eksporcie, którego siła wynika głównie z bardzo słabego juana. Nie będąc w stanie sprzedać w kraju tego, co produkują, Chiny są zmuszone oferować większość produktów konsumentom z zagranicy. Tylko w lipcu nadwyżka w handlu wyniosła 28,7 mld USD. Aby utrzymywać swoją walutę relatywnie słabą chiński bank centralny zgromadził rezerwy w dolarach w wysokości 2,45 bilionów. Światowy kryzys sprawił, że nad chińskim eksportem też zaczynają się pojawiać ciemne chmury. Zaciskanie pasa powoduje naturalną koleją rzeczy zmniejszoną konsumpcję w USA i w Europie. Ponadto Państwo Środka przestaje być konkurencyjne pod względem taniej siły roboczej – Bangladesz czy Indonezja oferują obecnie niższe koszty pracy.
Pozostaje jeszcze narastająca bańka spekulacyjna na rynku nieruchomości. Warto zaznaczyć, że podaż pieniądza w Chinach zwiększyła się czterokrotnie od połowy 2002r., czyli w ciągu zaledwie ośmiu lat, wzrastając średnio 19 proc. każdego roku. W tym samym okresie nominalne chińskie PKB rosło przeciętnie 18,5 proc. rocznie. Nietrudno zauważyć, że dane te są dosyć zbliżone. Skoro 60% PKB stanowi rynek nieruchomości to można łatwo wysnuć wniosek, że za chiński wzrost gospodarczy jest w większości odpowiedzialna bańka na rynku mieszkaniowym. Bańka wygenerowana przez nic innego, jak gwałtowny wzrost wspomnianej podaży pieniądza. Pytanie brzmi teraz jak długo taka sytuacja może jeszcze potrwać?
Karolina Bojko EFIX POLSKA
kab@efixpolska.com
|